listopada 26, 2019

"Harry Potter i Czara Ognia" J. K. Rowling - wydanie ilustrowane

Harry'ego Pottera nikomi nie trzeba przedstawiać. Nie każdy czytał o młodym czarodzieju, ale większość ma jakiekolwiek pojęcie, o czym są książki. Dla mnie powieści Rowling to wspomnienia dzieciństwa, pochłaniałam je wielokrotnie. Teraz, dzięki pięknym ilustrowanym wydaniom, mam okazję zrobić wielki powrót do magicznego świata.

„W tym roku w Hogwarcie odbędzie się Turniej Trójmagiczny, międzynarodowy konkurs umiejętności czarodziejskich, na który przybędą uczniowie z Bułgarii i Francji. Zgodnie z prastarymi regułami w turnieju uczestniczyć ma trzech uczniów - reprezentantów każdej ze szkół, wybranych przez Czarę Ognia. W tajemniczych i niewyjaśnionych okolicznościach wybranych zostaje czterech. Co z tego wyniknie dla Harry’ego i jego przyjaciół?” (https://mediarodzina.pl/prod/1771/Harry-Potter-i-Czara-Ognia---wyd--ilustrowane)

W tej części jest mniej ilustracji niż w poprzednich, ale tego można się było spodziewać. „Harry Potter i Czara Ognia” jest już naprawdę grubą książką, gdyby więc Jim Kay chciał wstawić zbyt wiele rysunków, zrobiłoby się z tego ogromne tomiszcze. Zapewne kolejna część również będzie miała mniej ilustracji. Nie zmienia to jednak faktu, że to co się pojawiło w tej wersji, sprawiło iż poczułam mroczny klimat opowieści. Rysunki cmentarza, trudnych zadań Turnieju Trójmagicznego, Voldemorta. Dużo stron jest w ciemnych barwach, co idealnie pasuje do mroku otaczającego Harry’ego, zbliżającego się zagrożenia. Na szczęście mamy też pełne barw obrazy z Finału Mistrzostw Świata w Quidditchu czy z przytulnej Nory (uwielbiam wizje Kaya w tym wypadku, są tak ciepłe!). To co podoba mi się od pierwszej części, to fakt iż ilustrator nie opierał się na filmach. Przelał na papier swoją własną interpretację tekstu, dlatego wygląd postaci jest inny, niż aktorów. Doceniam to, że nie poszedł na łatwiznę.

Mój stary egzemplarz Czary Ognia jest mocno sfatygowany. Czytałam go pewnie ze dwadzieścia razy. Teraz wracając (po kilku latach przerwy) do historii, zdałam sobie sprawę, jak wielu rzeczy nie pamiętałam. Jak miło było odkryć je na nowo! Jako, że ostatnio częściej oglądałam filmy (które trochę różnią się od książek), zupełnie zapomniałam, że to Zgredek pomógł Harry’emu przy drugim zadaniu. To było jak spotkanie ze starymi przyjaciółmi. Chociaż przeżywałam wszystko po raz kolejny, ciągle sprawiało mi to przyjemność, wzbudzało uśmiech.

Gdyby ktoś zapytał mnie, dlaczego tak lubię Harry’ego Pottera, to mogłabym wymienić kilka rzeczy. Rowling stworzyła magiczny świat, do którego sama za dzieciaka chciałam należeć. Jak cudownie byłoby dostać list z Hogwartu, uczyć się w wielkim zamku, gdzie na ścianach wiszą zaczarowane portrety, listy przynoszą sowy, nauczyciele uczą zaklęć, a posiłki jesz w gronie przyjaciół. Bohaterowie pokazujący nam, jak ważna jest miłość i przyjaźń. Główne trio nie zawsze się ze sobą zgadzało, ale potrafili wyciągnąć rękę na przeprosiny, wspierali się w trudnych momentach i troszczyli o siebie. Uwielbiam to, że książka mnie bawiła i wzruszała do łez.

Jeżeli ktokolwiek z Was zastanawia się, czy warto kupić ilustrowane wydanie Harry'ego Pottera, bez wahania powiem – WARTO! Jeżeli masz już starsze wydanie na swojej półce, nie martw się, żaden problem. Ilustracje pozwolą Ci odkryć świat magii na nowo. Jeżeli zastanawiasz się, czy kupić wydanie z rysunkami czy bez, to najlepiej mieć oba, bo to jest za duże na podróż ? Jest to świetny pomysł na prezent zarówno dla młodego czytelnika, jak i starszego potteromaniaka. Ja już z niecierpliwością czekam na „Harry'ego Pottera i Zakon Feniksa” w tym genialnym wydaniu. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina. 

 Tytuł oryginalny: Harry Potter and Goblet of Fire; wyd. Media Rodzina; tłum. Andrzej Polkowski; str. 468, październik 2019

Recenzja znajduje się również na:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Licencja na czytanie , Blogger