lipca 22, 2021

"Miłość szuka właściciela" Abby Jimenez

„Miłość szuka właściciela” można traktować jako kontynuację „To tylko przyjaciel”. Sloan, to przyjaciółka Kristen, która była główną bohaterką poprzedniej powieści. Akcja nowej książki dzieje się dwa lata później, więc pojawiają się w niej spoilery, które mogłyby zmniejszyć przyjemność czytania „To tylko przyjaciel”. Dlatego gorąco polecam zacząć lekturę w dobrej kolejności, zwłaszcza że obie książki czyta się bardzo przyjemnie i stanowią świetną propozycję na wakacje.

Dwa lata po tragicznej śmierci narzeczonego Sloan Monroe nadal nie potrafi przywrócić swojego życia do normalności. Pewnego dnia spotyka jednak wesołego psiaka, którego oczy mówią „zabierz mnie do domu”, i od tego momentu wszystko się zmienia. Z futrzanym przyjacielem u boku jest jej łatwiej wziąć się w garść i wreszcie otrząsnąć z marazmu. Po kilku tygodniach kontaktuje się z nią właściciel, który wcześniej nie odpowiadał na wiadomości i nie odbierał telefonów. Okazuje się, że to muzyk, który wyjechał do Australii na trasę koncertową. Chciałby odzyskać swojego pupila.

Sloan polubiła Tuckera i nie ma zamiaru się z nim rozstawać. Dręczą ją jednak wyrzuty sumienia: a co jeśli Jason naprawdę kocha swojego psa? Zaczyna się wymiana SMS-ów, a potem długie rozmowy telefoniczne. Sloan czuje, że Jason nie jest jej obojętny: to naprawdę miły, przystojny i zabawny facet. Co się stanie, kiedy w końcu spotkają się twarzą w twarz? Niestety kariera muzyczna Jasona szybko się rozwija i czeka go kolejne tournée. W takich okolicznościach nie łatwo budować nowy związek. Czy Sloan przeżyje kolejną emocjonalną katastrofę?”

(https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4973876/milosc-szuka-wlasciciela)

Książka „To tylko przyjaciel” bardzo mi się podobała. Kiedy dowiedziałam się, że zostanie wydana kolejna powieść z serii, ogromnie się ucieszyłam. Liczyłam na lekki romans, okraszony poczuciem humoru i emocjonalnym rollercoasterem, ale poruszający również trudne tematy, w tym wypadku żałobę, stratę ukochanej osoby i trudny powrót do rzeczywistości.

Można powiedzieć, że akcja zaczyna się już od pierwszych stron. Sloan próbuje nawiązać kontakt z właścicielem uroczego psa, który znalazł się pod jej dachem. Flirt zaczyna się niemal od razu, więc szybko dostałam dawkę romansu, na którą liczyłam. Czytając opisywaną historię miałam wrażenie lekkości, takiej pierwszej miłości, dreszczyku emocji. Oczywiście była też ta gorsza strona, ponieważ Sloan musiała powoli zacząć opuszczać swoją skorupkę, bezpieczne schronienie, w którym chowała się przez ostatnie dwa lata. Czasem miałam wrażenie, że wszystko dzieje się za szybko, zapominałam, że między powieściami jest przeskok czasowy. Może też do głosu doszły moje oczekiwania wobec fabuły, liczyłam chyba na trochę trudniej budowaną relację, głębsze przeżywanie ponownego wejścia w związek.

Spodziewałam się, że będę na tej książce płakać, że – zgodnie z zapowiedzą Beth O’Leary, która jest przytoczona na okładce – jest to „Słodko-gorzka opowieść o miłości, naprawdę mocna rzecz.”. Dla mnie to nie była mocna historia, nie czułam się wzruszona, nie przeżywałam jej w żadnym stopniu. A należę do osób, które łatwo się wzruszają i często płaczą. Było kilka trudnych momentów, strata ukochanej osoby i proces radzenia sobie z tym, który nie jest łatwy. Niemniej sposób w jaki została przedstawiona historia, cała jej otoczka oraz wątek nowej miłości, sprawiły, że nie było mi aż tak ciężko, nie przytłoczyły mnie smutne fragmenty.

Jason jest muzykiem, którego kariera nagle wybucha, staje się bardzo rozpoznawalny i ma szansę ruszyć w ogromną trasę koncertową. Podoba mi się to, że Abby Jimenez pokazała nie tylko blaski, ale również cienie sławy. Nigdy nie byłam znana i zapewne nie będę, ale śledząc internetowe wpisy na temat życia gwiazd, można zobaczyć, że nie mają łatwo. Ktoś powie, że mają pieniądze, żyją w luksusie, stać ich na podróże. Owszem, to prawda. Ale są śledzeni przez paparazzi, brukowce publikują o nich plotki, są często marionetkami swoich agentów, mają problemy ze szczerymi relacjami. Taka jest cena sławy i autorka postanowiła ją pokazać.

Główni bohaterowie są przesympatyczni, od razu obudzili we mnie ciepłe emocje i polubiłam ich. Kibicowałam ich relacji, a także trzymałam kciuki za sukcesy na polu zawodowym. Chociaż byli przedstawieni w bardzo pozytywnym świetle, trochę przez różowe okulary, to jednak mieli też swoje wady, popełniali błędy i dawali się ponosić emocjom. Autorce udało się zachować zdrowy balans i nie da się jej zarzucić, że stworzyła nierzeczywiste postacie.

Nie do końca dostałam taką historię jakiej się spodziewałam. Czy oznacza to, że jestem niezadowolona z książki? Absolutnie tak nie jest. „Miłość szuka właściciela” jest po prostu dużo lżejszą opowieścią, uroczą, zabawną. Taką, podczas której czuje się lekki dreszczyk radości na myśl o początkach związku, która wywołuje miłe skojarzenia. Jest bardziej słodka niż gorzka, ale może tak jest lepiej, dzięki temu mogłam się przy niej świetnie zrelaksować, odpocząć. Stanowi ciekawą i wartą uwagi propozycję na wakacyjny wyjazd, kiedy niekoniecznie chcemy zalewać się łzami i przeżywać książkowego kaca. Wiem jedno – jeżeli Abby Jimenez wyda w Polsce kolejną powieść, to chętnie po nią sięgnę. 

Tytuł oryginalny: The Happy Ever After Playlist; wyd. Muza; tłum. Paweł Wolak; str. 480, lipiec 2021

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Muza. 

Recenzja znajduje się również na:

Lubimy czytać || Empik || Bonito || Świat Książki

3 komentarze:

  1. To trzecia recenzja tej książki, którą przeczytałam w ciągu trzech dni. :) I wiem, że to książka idealna dla mnie, po jaką kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w końcu poznać książki tej autorki! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie lubię takie książki na wakacje. Dzięki za ten tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Licencja na czytanie , Blogger