sierpnia 10, 2021

"Dziewczyna znikąd" R. L. Stine

Będąc dzieciakiem uwielbiałam książki, w których pojawiały się nadprzyrodzone wątki, elementy z dreszczykiem. Dlatego tak często sięgałam po serię „Szkoła przy cmentarzu” Toma B. Stone’a oraz „Gęsią skórkę” i „Ulicę Strachu” R. L. Stine’a. Do tej pory wspominam te książki z dużym sentymentem. Dlatego bardzo ucieszyłam się, kiedy Media Rodzina zapowiedziała premierę trzech nowych powieści z serii „Ulica Strachu”. Wiedziałam, że muszę je przeczytać, zrobić sobie powrót do czasów dzieciństwa oraz sprawdzić, jak odbiorę ten cykl po latach.

Lizzy Palmer jest nowa, piękna i pełna tajemnic. Kiedy rozpoczyna naukę w Shadyside High, szybko nawiązuje znajomość z Michaelem i jego dziewczyną Pepper. Michael jest nią coraz bardziej zafascynowany, mimo że nic o niej nie wie. Skąd pochodzi? Gdzie mieszka? I dlaczego tak na niego działa? Wkrótce zaprasza ją do udziału w wyścigach na skuterach śnieżnych, jednak zabawa kończy się tragedią. W dodatku gdy w podejrzanych okolicznościach zaczynają umierać ich znajomi, Pepper nabiera podejrzeń, że za wszystkim stoi właśnie Lizzy. Tymczasem oboje z Michaelem zostają wciągnięci w sprawę morderstwa sprzed ponad sześćdziesięciu lat i muszą się zmierzyć z wyzwaniem, jak pozostać żywym na Ulicy Strachu.”

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4974561/dziewczyna-znikad

Warto zacząć od tego, że „Ulica Strachu” to horror dla młodzieży, więc ci, którzy oczekują mocnej dawki napięcia i grozy, niestety nie będą usatysfakcjonowani. Jest to powieść z nutką napięcia, tajemnicy, niewyjaśnionymi zjawiskami. Wszystko jednak zostało dopasowane do nastoletnich odbiorców, więc nie oczekujcie historii w stylu Kinga, Mastertona czy Lovecrafta.

Chociaż książka została dopasowana do młodszych odbiorców, to pojawia się w niej śmierć. Nie są to przyjemne momenty, ponieważ były to bolesne i brutalne zdarzenia, jednak sposób w jaki zostały przedstawione, język użyty do ich opisania, sprawiają że są mniej drastyczne i krwawe niż mogłoby się wydawać.

Cała historia opiera się na tajemniczej postaci nowej uczennicy, Lizzy, oraz zbrodni sprzed lat, w którą zostają wplątani bohaterowie. Kim jest Lizzy, jakie sekrety skrywa? Dlaczego w przeszłości doszło do morderstw, kto za nie odpowiada i jaki wpływ mają na teraźniejszość? Podczas lektury zastanawiałam się nad tym, starałam się łączyć wątki i dojść do rozwiązania zagadki. Częściowo udało mi się to zrobić, mimo to kilka elementów zaskoczyło mnie.

W książce poznajemy grupę przyjaciół, którzy powoli będą wkraczać w dorosłość, podejmować pierwsze poważne decyzje. Autor nie zagłębiał się w ich charakterystykę, nie rozbudowywał postaci i ich charakterów. Wydaje mi się jednak, że nie ma to negatywnego wpływu na fabułę. Chociaż postaci zostały tylko nakreślone, to dopingowałam im, chciałam żeby rozwiązali zagadkę i wyszli z niej cało.

„Dziewczyna znikąd” jest książką młodzieżową, napisaną lekkim stylem, przez co czyta się ją szybko i przyjemnie, a lektura nie jest wymagająca. Podejrzewam, że docelowa grupa odbiorców to nastolatki w wieku 14-18 lat, jednak będę szczera i przyznam, że wcześniejsze książki z serii zaczęłam czytać mając pewnie jakieś 10-11 lat. Wszystko zależy od tego, co dziecko czytało wcześniej, czym się interesuje. Teraz mając prawie trzydzieści lat również czerpałam radość z powieści, jednak myślę, że zdecydowanie jest ona przeznaczona dla młodszego czytelnika. 

Tytuł oryginalny: The Lost Girl; wyd. Media Rodzina; tłum. Maciej Potulny; str. 352, lipiec 2021

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina. 

Recenzja znajduje się również na:

Lubimy czytać || Empik || Bonito || Świat Książki  

2 komentarze:

  1. Widziałam już klika recenzji tej książki, aż tak mnie nie kusi.. Może gdybym była młodsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W dzieciństwie też czytałam tego typu książki. Aktualnie lubię sięgnąć po coś mocniejszego. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Licencja na czytanie , Blogger